Nie...Po prostu nie wierze...Upadłem na kolana z...Bezradności. Nie mogę zmienić przeszłości.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie....To się nie wydarzyło...Nigdy. Nigdy nic takiego się nie zdarzyło...Nie nic a nic...-próbowałem sobie to wmówić. Wiem, że to nie prawda. Naprawdę wiem! Ale...Ale chce żeby to była nieprawda. Chce zapomnieć. Nagle poczułem uderzenie w głowę.
-Yukio uspokój się!-krzyknęła nieco zirytowana Rozalia. Jednak mimo złości widziałem w niej zdziwienie. Siedzieliśmy przez chwilę cicho.
-Yukio co tam właściwie się stało?-spytała po chwili.
-A jak myślisz?-mruknąłem. Naprawdę tak trudno się domyślić!?
-Chyba nie chcesz powiedzieć, że kogoś...
-Zabiłem?-przerwałem-T-to chyba oczywiste, prawda?-spytałem nieco rozpaczliwie. Tak to prawda...Ja....Kogoś zabiłem. I to nie raz...A czemu? Bo to był łatwiejszy sposób rozwiązanie problemów! Oczywiście! Ale to wszystko potem odbiło się na mnie! I co się dziwić?
-No spoko spoko...-zaczęła-Zaraz...Co?-dodała po chwili pytanie.
-T-to co słyszysz...M-myślisz, że czemu nie chciałem do t-tego wracać? No oczywiście...A-ale zapomnienie nic nie zmieni, prawda? W-wszystko co s-się stało się nie odstanie, prawda? B-błędów nie naprawimy. Niby ze mnie geniusz? Ś-śmieszne...Naprawdę...-powiedziałem. Naprawdę jestem idiotą. Byłem i jestem. Według mnie najłatwiejsze rozwiązanie to po prostu zapomnieć. Czemu? Bo to łatwiejsze! Oczywiście nie ma to jak iść na łatwiznę...
-Prawda... Nie zmienia to faktu, że miałeś powód. Nie jesteś bezdusznym psychopatą...Jak ja... Nic nie mówiłam...
Nie zwróciłem uwagi na to ostanie.
-Miałem powód? N-nie...To nie był żaden powód...T-to raczej coś co...Sam nie wiem...C-co zdawało się łatwiejsze. M-mogłem zrobić coś i-innego...Na pewno było jakieś rozwiązanie! A-ale nie! T-to zdawało się po prostu...Łatwiejsze? I to ma być według Ciebie powód?-zapytałem. Nie wierze w to co mówię. I czemu mówię to Rozalii? Choć lepsze to niż żeby szukała czegoś w moich wspomnieniach. Dopiero mówiąc o tym wszystkim potrafię zrozumieć to jaki naprawdę byłem żałosny. o czym ja w tamtej chwili myślałem!? Teraz o tym nie zapomnę. A tak się starałem. Nagle do pokoju weszła Kirimi.
-Słyszałam że nie śpicie. Stało się coś?-spytała lekko zaniepokojona zaświecając światło. Nie chciałem teraz jej odpowiadać, ale cóż...Nie chce jej niepokoić. Szybko wytarłem łzy które sam nie wiem kiedy zaczęły spływać po moich policzkach oraz od razu wstałem. Odwróciłem się do Kirimi z lekkim uśmiechem.
-C-co miałoby się stać?-spytałem niby zdziwiony. Najwidoczniej też mam w sobie trochę talentu do aktorstwa...
Kirimi, Rozalia ktoś dokończy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz