-Wczoraj na mnie nakrzyczał- powiedziałam powoli spuszczając głowę.
Odłożyłam komórkę i weszłam do łazienki. Kiedy chciałam umyć ręce przestraszyłam się. Moja prawa ręka była czarna z fioletowymi plamami. Przerażona cofnęłam się i upadłam. Kiedy otrząsnęłam się z szoku spojrzałam na zegarek. Była punkt 12. Nagle przypomniałam sobie o spotkaniu z Watashim. Jak burza wpadłam do pokoju i otwarłam szafę. Nerwowo zaczęłam przeglądać wieszaki. W końcu chwyciłam jeden na którym wisiała czarna sukienka i rzuciłam go na łóżko. Następnie pobiegłam na korytarz do szafki z butami. Chwyciłam moje baletki na lekkim obcasie i odłożyłam je na bok. Szybko wróciłam do pokoju i wzięłam sukienkę. Spojrzałam znowu na zegarek. Była 12:30.
-Jeszcze mam trochę czasu-powiedziałam do siebie i poszłam da łazienki.
Gdy ubrałam sukienkę spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się. Byłam zadowolona z tego jak dobrałam strój. Ale nagle coś zmąciło mój zachwyt. Oto moja prawa dłoń była czarna. Skrzywiłam się, ale po chwili na mojej twarzy zagościł uśmiech. Weszłam znowu do pokoju i otworzyłam jedną z szuflad. Wyjęłam z niej rękawiczki. Nałożyłam je tak aby nie było zupełnie widać czarno-fioletowych plam. Jednak dalej mi czegoś brakowało. W końcu zauważyłam to i wyciągnęłam z szafy zakolanówki. Następnie założyłam je i wolnym krokiem przeszłam do przedpokoju. Zam włożyłam buty i wyszłam z mieszkania.
***
Bez przeszkód dotarłam na most Iwa. Watashiego jeszcze nie było. więc usiadłam koło jednego z słupów.
Nie czekałam dłużej jak dziesięć minut a na rogu ulicy pojawił się Watashi. Kiedy podszedł do mnie wstałam i uściskałam go na przywitanie.
-Witaj Kirimi-powiedział-Wyglądasz słodziutko.
-Dz-dziękuję-odpowiedziałam zawstydzona.
Teraz zauwarzułam że chłopak jest jeszcze przystojniejszy niż wczoraj.
-To na co masz dziś ochotę?-zapytał przerywając ciszę- Co byś powiedziała na spędzenie popołudnia w moim towarzystwie?
-Z miłą chęcią-odpowiedziałam radośnie.
Następnie poszliśmy razem do miasta.
Popołudnie było cudowne. Byliśmy razem z Watashim na lodach w kawiarence,w parku i ogrodzie botanicznym. Nic nie zmąciło by tych cudownych chwil gdyby nagle nie zdzwonił mój telefon. Przeprosiłam na chwilę Watashiego i odebrałam.
-Gdzie ty jesteś!?-zapytał profesor Kouyou.
-Na mieście-odpowiedziałam obojętnie.
-Dzisiaj są cotygodniowe ogłoszenia!
-Dowiem się od Yu... Sayaki co się działo.
-Masz się tu za chwilę zjawić!-powiedziała poirytowana pani profesor.
-Dobrze- odpowiedziałam.
Uznałam że nie ma co dyskutować z profesorką więc podeszłam do Watashiego i wyjaśniłam mu sprawę.
-Nie będziesz się gniewał jeśli pójdę już?-zapytałam.
-Nie ma przecież o co-odpowiedział - Mam jeszcze dla ciebie mały prezent. Zamknij oczy.
Posłusznie wykonałam polecenie chłopaka. Poczułam coś niezwykle delikatnego i cienkiego. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam na mojej szyi piękny wisiorek. Lecz zaczął mnie parzyć więc szybko go zerwałam i rzuciłam na ziemię.
-Przepraszam,-powiedziałam spuszczając głowę-pójdę już.
-Nie masz za co przepraszać. Do zobaczenia- odpowiedział śmiejąc się lekko.
Odpowiedziałam mu tym samym a następnie odleciałam w stronę hangarów.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz