poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Yukio

Byłem zaskoczony po tym co się stało z Kirimi. W końcu nie codziennie widuje się coś takiego, racja? Kirimi się do mnie przytuliła, a ja spojrzałem na profesorów pytająco. Co ja miałem robić? Chcą coś jeszcze ode mnie lub siostrzyczki czy możemy iść? Nagle Profesor Kuyou kiwnęła głową. Było znak że mogę odejść.
-Yukio-zwróciła się do mnie Kirimi- Pójdziemy do ciebie?
Mówiąc to zrobiła tak słodkie oczka że nie mogłem jej odmówić.
-Dobrze...To chodźmy-odparłem z lekkim uśmiechem. Następie ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. Rozmawialiśmy uśmiechnięci czego przez te parę dni mi brakowało. Byłoby idealnie gdyby...Nie jedna osoba.
-Kirimi, to ty?-spytał zdziwiony chłopak i podbiegł do nas-Co tu robisz? Mieszkasz w innej okolicy, prawda?-spytał uśmiechnięty. Nie musiałem dłużej myśleć kto to...
-Watashi-wykrzyknęła uradowana dziewczyna-Skąd się tu wziąłeś? Zresztą nie ważne. To jest Yukio mój starszy braciszek.
Uniosłem tylko rękę w geście powitania. Przypatrzyłem mu się nieco dokładniej. Nagle zobaczyłem, że spogląda na rękę Kirimi i jest nieco zdziwiony. Podejrzane, ale nieważne. Może ta ja coś wymyślam?
Miło mi poznać- powiedział chłopak mierząc mnie podejrzliwym spojrzeniem.
-T-tak...Mi też-powiedziałem nieśmiało.  Tak akurat w takich momentach moja nieśmiałość musi się ukazywać-Kirimi to idziemy?-spytałem patrząc na zegarek.
-Dobrze Yukio-odparła radośnie dziewczyna- Tylko coś załatwię.
Później podeszła do Watashiego. Wymienili ze sobą parę zdań i Kirimi z powrotem podeszła do mnie.
-Już możemy iść!-oznajmiła.
-Mhm...-przytaknąłem i ruszyliśmy dalej. Ten cały Watashi wydaje się dziwny...Czemu patrzył zdziwiony na rękę Kirimi? W dodatku skąd wie gdzie Kirimi mieszka? No dobra mogła mu to mówić...Albo ją śledzi! Albo ja mam paranoje. Doszliśmy do domu.
-Tak w ogóle...-zacząłem niepewnie-Jak dużo wiesz o tym...Ekhem "Watashi'm"-zapytałem. Nie chce się kłócić ale...Sam nie wiem.
-Hmm... Niewiele-odparła zamyślona- Ale czy to ważne? Przecież ty jesteś tylko moim braciszkiem! Wchodźmy!
-I dlatego się martwię, prawda?-mruknąłem cicho. Włożyłem klucze do drzwi jednak ku mojemu zaskoczeniu były one otwarte. Nacisnąłem więc lekko klamkę. W przedpokoju zauważyliśmy jakiegoś chłopaka...Czy to był...Kurai!? Kirimi błyskawicznie skoczyła na niego. Przewróciwszy go przyłożyła katanę do jego szyi. Kurai tylko pogorszył sytuację gdyż zaczął z nią walczyć.
-H-hej! U-uspokójcie się!-spróbowałem krzyknąć jednak na marne. No oczywiście krzyczę tylko wtedy gdy nie jest to potrzebne...
Kurai i Kirimi dalej ze sobą walczyli. Nagle Kurai potknął się o podwinięty dywan. Kirimi kożystając z okazji zadała cios. Zamknąłem oczy z przerażenia. Gdy je otworzyłem katana Kirimi tkwiła w podłodze dosłownie centymetr od szyi Kuraia. Próbowała ją wyciągnąć lecz na marne Korzystając z sytuacji podbiegłem tak jak najszybciej.
-K-kirmi uspokój się! To mój przyjaciel!-powiedziałem. Popatrzyłem jeszcze raz na katanę wbitą w podłogę. Co prawda cieszę się, że Kurai'owi nic nie jest, ale...Moja podłoga! Kirimi rzuciła mu pogardliwe spojrzenie ale posłusznie wstała.
-Yukio jesteś pewien? Kto to właściwie jest?--zapytała patrząc cały czas na Kuraia.
-Może sam się damie przedstawię-powiedział niezwykle "szarmancko" witając i chwytając jej dłoń. Nic a nic się nie zmienił. Ciągle tylko żartuje.
-Kurai. Chodziłem z nim do jednej klasy-wytłumaczyłem krótko.
-No wiesz co Yuki? Zawsze psujesz atmosferę nudnymi, prostymi wypowiedziami-odparł lekko śmiejąc się. Dalej trzymał dłoń Kirimi. Jeśli jak zawsze chce podrywać dziewczyny wybrał niewłaściwą...
-Możesz ją puścić?-zacząłem jednak Kirimi chyba tego nie wytrzymała i z całej siły uderzyła Kuraia w twarz tak że upadł na sofę stojącą za nim.
-Żartujesz sobie ze mnie?-krzyknęła wyprowadzona z równowagi dziewczyna. Właśnie...Była wściekła. O nie. Trzeba ją jakoś uspokoić. Rzuciłem Kurai'owi spojrzenie mówiące "Nie wtrącaj się" i stanąłem przed Kirimi.
-Siostrzyczko spokojnie. Nie ma co się nim denerwować-powiedziałem łagodnie. Następnie odwróciłem się do Kurai'a-Tak właściwie co ty tu robisz? I jak się tu dostałeś?-zapytałem nieco zdziwiony myśląc o tym wszystkim.

Kurai olśnisz mnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz