-Czego chcesz?-zapytałam ozięble.
-Niczego-odparła obojętnie.
-To czemu za mną szłaś?
-Bo... chciałam z tobą porozmawiać.
-Mhm... tak na pewno.
-Jak nie wierzysz to trudno-wzruszyła obojęnie ramionami.
Dziewczyna chciała coś jeszcze powiedzieć,ale ja przybrałam postać łowcy i odleciałam. Po co miałam z nią rozmawiać? Jestem dla niej miła tylko w towarzystwie Yukio. Tak to rozmawiałam z nią może jeden, albo dwa razy. Leciałam tak chwilę kiedy nagle na ulicy zauważyłam chłopaka, ale nie był on normalny. Miał czarne skrzydła, więc mógł być łowcą. Zleciałam w duł aby się z nim przywiać. Choć normalnie nie zwróciła bym na niego uwagi to teraz coś jakby mi kazało zlecieć do niego.

Stanęłam na przeciw niego, moje serce nagle zaczęło bić szybciej. Chłopak był niezwykle przystojny, a do tego chyba się w nim... a z resztą nie ważne. Nagle podszedł do mnie.
-Witaj-zaczął-Nazywam się Watashi Ikatteiru. Czy mogła byś mi pomóc?Jak się nazywasz?
-T-tak oczywiście-odpowiedziałam onieśmielona-Nazywam się Kirimi Saiko. Powiedz o co chodzi?
-Widzisz nie mogę znaleźć budynku A-C 48. Zaprowadziła byś mnie tam?
-Tak oczywiście-odparłam żywo-Tylko to jest na drugim końcu miasta i...-nagle zasyczałam z bólu. Spojrzałam na moją nogę. Był na niej ślad szczęki. Krew spływała po mojej nodze a mały atatsushi zlizywał ją. Nagle Watashi odepchną go swoim mieczem, a zniechęcony potwór odszedł.
-Pokaż mi to-powiedział czule chłopak- Wygląda paskudnie. Opatrzę ci to. Dobrze?
-T-tak.
Chłopak szybko i zręcznie opatrzył mi ranę. Niestety dalej bolała. Kiedy spróbowałam stanąć na obu nogach przewróciłam się. Watashi Nic nie mówiąc wziął mnie na barana.
-C-co ty robisz?!-zapytałam zaskoczona.
-Nie możesz przecież chodzić, a ja muszę dotrzeć na drugi koniec miasta.-odpowiedział uśmiechając się.
-Ahh... tak faktycznie prawie zapomniałam.
Ruszyliśmy przed siebie.
Moje serce z każdą sekundą biło szybciej, najwyraźniej zakochałam się w Watashim. Obchodził się ze mną nad wyraz delikatnie i czule. W ogóle to był niesamowity!
<Jakiś czas później>
W końcu doszliśmy do budynku A-C 48. Chłopak postawił mnie na ziemię ale cały czas podtrzymywał mnie abym się nie przewróciła.
-Choć ze mną, chcę ci coś pokazać-powiedział nagle.
-Dobrze-odpowiedziałam uśmiechając się.
Chłopak zaprowadził mnie pod wielkie drzewo na którym, było pełno delikatnych kwiatów wiśni.
-Piękne-powiedziałam- A do tego ten zachód słońca.
-Tak.
-Ja już będę szła-powiedziałam odwracając się.
Ale Watashi chwycił mnie za rękę i szybkim ruchem przyciągną do siebie. Nim się zorientowałam byłam w jego ramionach.
-Jesteś wyjątkowa -wyszeptał- Nie myśl, że o tym nie wiem.
Po tych słowach zamarłam. Znaliśmy się ledwo jeden dzień, a on już mnie w sobie rozkochał. Nagle nasze oczy znalazły się naprzeciwko siebie. Watashi zbliżył swoje usta do moich. Nie mogłam pozwolić aby mnie pocałował więc uderzyłam go w policzek. Odsunął się ode mnie a ja upadłam.
-Przepraszam-powiedziałam cicho-Pójdę już.
Rozłożyłam skrzydła gdy nagle chłopak zawołał:
-Może się jeszcze zobaczymy?
-Może...-odpowiedziałam.
-Co powiesz na jutro o 13.00?
-Dobrze.-mówiąc to odleciałam.
Usłyszałam jeszcze jak Watashi krzykną "Na moście Iwa" a później zniknął.
Kiedy tak leciałam rozmyślałam czy warto by było mówić Yukio o Watashim. Nagle ktoś zaczął do mnie strzelać. Strzałów było tak dużo, że nie mogłam ich ominąć. Parę z nich trafiło mnie w skrzydło. Zaczęłam szybko spadać w dół. Wylądowałam w parku. Ostatkiem sił doczołgałam się do jednego z drzew i oparłam się o nie. Zaczęłam oglądać skrzydło. Nie wyglądało dobrze, krew lała się z rany. Próbowałam się przemienić, ale nie dałam rady.
-Czy to tak umrę?-zapytałam sama siebie- Z powodu wykrwawienia?
W sumie nie zostało mi nic innego jak siedzenie i czekanie na pomoc. Czas płynął, a zmrok był coraz bliżej. Nikt nawet nie przechodził obok mnie. Nagle z drzewa zeskoczyła mała wiewiórka. Ruszając podejrzliwie pyszczkiem podeszła do mnie. Wyciągnęłam rękę aby ją pogłaskać, ale ona przestraszyła się i uciekła. Kiedy odwróciłam głowę naprzeciwko mnie stała dziewczyna. Miała zielone oczy i brązowe włosy.Wyglądała na poważną i mądrą, a co dziwne miała w sobie też coś z łowczyni.
-Pomożesz?-zapytałam.
Sayaka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz