sobota, 18 października 2014

Od Sayaki

Szłam ścieżką od hangarów w stronę swojego domu.Skończyłam testy więc miałam wiele czasu wolnego.Postanowiłam wstąpić do Kirimi sprawdzić czy niema tam Yukio i Rozalii....w końcu to jedyne osoby które znam...Mieszkam sama więc...Cóż skręciłam w uliczkę i ruszyłam w stronę jej domu.Szłam jakieś 15 minut w końcu doszłam do małego domu w spokojnej dzielnicy.Zapukałam do drzwi.Ciekawe jak zareaguje na mokrą dziewczynę przed drzwiami.
Otworzył mi Yukio. Zaskoczony wpuścił mnie do środka.Okazało się że była tam Rozalia,Kirimi,siostra Rozalii i jakiś chłopak.

Ktoś dokończy?


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Grace:

Leżałam na łóżku w swoim nowym pokoju spoglądając na sufit.Moje myśli były rozbiegane.W ciągu ostatniego miesiąca tyle się w moim życiu wydarzyło ,że nie zdążyłam jeszcze wszystkiego ogarnąć.Leżałam jeszcze kilka minut po czym wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
Postanowiłam wyjść na dwór by przewietrzyć swój umysł. Dotknęłam klamki by otworzyć drzwi od pokoju.Sekundę później lśnił na niej lód.Momentalnie zabrałam z klamki dłoń przypominając sobie o włożeniu specjalnych rękawiczek ,ponieważ jeszcze nie dokońca panowałam nad swoją mocą.Szybko podeszłam do biurka ,nałożyłam rękawiczki po czym wyszłam z pomieszczenia i zbiegłam w dół po schodach.Już miałam wyjść z domu kiedy w progu stanęła moja babcia i zapytała :
- Grace ,dokąd idziesz ?
Odwróciłam głowę :
- Idę się trochę przewietrzyć ...pozwiedzać okolicę.
Z tymi słowy wyszłam i udałam się w stronę centrum miasta.Przez dwie godziny kręciłam się po ulicach : oglądałam wystawy sklepów , obserwowałam mieszkańców miasta , przespacerowałam się po parku.O zachodzie słońca ruszyłam w drogę powrotną.Kiedy od domu dzieliło mnie tylko kilka ulic kątem oka zauważyłam kobietę stojącą za mną kilka metrów dalej.Wyglądała na zwykłą mieszkankę miasta choć moja intuicja podpowiadała mi ,że wcale tak nie jest.Przeszłam na drugą stronę ulicy i kucnęłam udając ,że sznuruję buta.Lekko obejrzałam się w stronę kobiety.Nadal stała w jednym miejscu jednak po chwili ruszyła w ślad za mną.
- Czy ona mnie śledzi ? -spytałam samą siebie w myślach.
Przeszłam jeszcze kilka kroków po czym instynktownie skręciłam w ciasną uliczkę ,która po pięćdziesięciu metrach wychodziła na łąkę.Był to skrót dzięki ,któremu chciałam szybciej dotrzeć do celu.Ku mojemu
niezadowoleniu kobieta ruszyła za mną.Nie zamierzałam uciekać przed nią całą drogę do domu.
- Nie wiem czego chce - powiedziałam sama do siebie w myślach -ale zaraz się dowiem.
Zwolniłam kroku i gdy dzieliło nas tylko pięć metrów odwróciłam się dobywając zza pasa saksę.Rzuciłam się na kobietę przyszpilając ją do ziemi ,lecz ta lekkim ruchem mnie odepchnęła.Nie dałam za wygraną.
Wyciągnęłam z kieszeni sztylet i rzuciłam w stronę kobiety.Ta uchyliła się lecz sztylet przebił kołnierz jej płaszcza i wbił się w mur budynku.Przez chwilę kobieta szamotała się ze sztyletem próbując uwolnić swój kołnierz.Nie tracąc chwili podniosłam z ziemi saksę i podeszłam do niej.W chwili gdy kobieta uwolniła swój płaszcz ze sztyletu ja przyłożyłam jej do gardła saksę.
-Kim jesteś i czego ode mnie chcesz ? -spytałam.Kobieta przyjrzała mi się przez chwilę po czym powiedziała :
- Nazywam się profesor Kuyou .Jak już wiesz od swojej babci jesteś jedną z nowego pokolenia łowców.Jeśli chcesz żebym kontynuowała swoją przemowę prosiłabym żebyś zabrała saksę z mojego gardła.
Niechętnie schowałam saksę za pas i podniosłam sztylet chowając go w kieszeni.Profesor Kuyou szybko wytłumaczyła mi swoje pojawienie się i resztę rzeczy ,o których powinnam wiedzieć.Później powiedziała żebym na drugi dzień stawiła się w hangarach by zacząć szkolenie.Po tym wszystkim znużona informacjami wróciłam do domu.

C.D.N.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Kirimi: Prawdziwy Kurai

Po całym zdarzeniu z Kuraiem wybiegłam jak szalona z biblioteki, odechciało mi się czytać książek więc dałam sobie spokój z wypożyczaniem. Wróciłam szybko do domu, sięgnęłam do szafy wyciągnęłam dwie tabletki i połknęłam je wszystkie na raz. Usiadłam w pokoju w kącie wtulając się w swoje kolana. Rozmyślałam nad całym zdarzeniem które zaszło w bibliotece. -pierwszy raz byłam przy nim aż tak blisko - rozmyślałam - czułam zapach jego perfum...on on ...on prawie mnie pocałował! Chwyciłam się za głowę lekko ciągnąc swoje włosy. Po policzku spłynęła mi jedna samotna łza. - on ... jest .... taki ....przyst... głupi! Jest głupi - przerwałam sama sobie. -Nienawidzę go ! ..Nienawidzę! W pewnym momencie przerwał mi dźwięk otwierających się drzwi. Szybko wstałam i się ogarnęłam. - Yukio! - Wykrzyknęłam rzucając się chłopakowi na szyje. -Kirimi - uśmiechnął się.
-Może wejdziecie i zjecie razem ze mną?-zapytałam po chwili namysłu.
-Jeżeli nie sprawimy ci tym kłopotu-odparł cicho chłopak.
-Oczywiście, że nie! Wchodź!
Niestety za Yukio wszedł jak zwykle chłopak o którym przed chwilą myślałam, Kurai. Obok niego kroczyła dumnie Arise której Kurai na pasie trzymał rękę lekko przytulając ją do siebie, co lekko mnie zdziwiło chociaż Kurai już dawno do niej zarywał. Chłopak lekko pocałował ją w policzek po czym odsunął krzesło przy stole, a Arise usiadła na siedzeniu, leciutko rumieniąc się. Szybko poszłam do kuchni a po chwili przyszłam z miskami pełnymi ramen*. Rozdałam już wszystkim oczywiście na końcu Kuraiowi. Dałam mu miskę po czym on chciał ją wziąć "przez przypadek" dotykając mojej ręki. Mocno zarumieniłam się, odwróciłam głowę na bok i usiadłam na Na swoje miejsce. Dobrze że Arise tego nie zauważyła, ponieważ była zajęta rozmową z Yukio.
*pół godziny później* Po skończonym obiedzie odniosłam naczynia do kuchni i z powrotem usiadłam na krześle przy stoliku. Yukio siedział i patrzył w sufit a Kurai znudzony słuchał jak Arise coś do niego mówi. Lecz nie patrzył się na nią, jego wzrok utkwił na mnie. Cały czas byłam czerwona i było mi strasznie gorąco. - Kirimi mogę skorzystać z toalety ? - zapytał nagle Yukio. - Jasne, to tamte drzwi braciszku - odpowiedziałam. - Ja pójdę się przewietrzyć - rzekła Arise po czym wyszła na taras. Miałam zamiar iść do kuchni ale Kurai złapał mnie za bark i obrócił w swoją stronę. Oparłam się plecami o ścianę, a on stanął na przeciwko mnie. -Kurai? Co ty? - Strasznie się przy mnie czerwienisz panienko...- powiedział uwodziciel. - Wcale nie po prostu jest mi strasznie gorąco!- odpowiedziałam -a może po prostu się we mnie... Chciałam go uderzyć pięścią w nos, lecz on złapał moją rękę i przybliżył swoje usta do moich jeszcze bardziej, wytrzeszczyłam tylko oczy. - Jesteś słodka jak się denerwujesz- wyszeptał czerwono-oki . Podejrzewam że chciał mnie pocałować lecz Yukio wyszedł z łazienki, a chłopak oddalił się ode mnie jak oparzony, i wrócił bez słowa na miejsce. Chwile po tym do domu wkroczyła Arise. Wszyscy ponownie usiedliśmy do stolika. Unikałam spojrzenia Kurai'a jak ognia. -Idę do pokoju źle się czuje.. - powiedziałam wstając od stołu. - Może ci w czymś pomóc?-zapytał Yukio.
-Zrobić ci herbaty?- spytała Arise. - Nie, bardzo dziękuje. - odpowiedziałam i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wtuliłam w miękką pościel. * Zasnęłam *

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kurai: Prawdziwe oblicze uwodziciela.

Wstałem bardzo niewyspany, ponieważ w nocy pomagałem Kirimi. Tak strasznie było mi jej żal gdy łzy spływały jej po bladych policzkach, że musiałem jej pomóc. Popatrzyłem na przerwaną koszule. Ziewnąłem szeroko, po czym spojrzałem na zegarek.
-Co?! Już tak późno!?
Szybko przebrałem się umyłem i uczesałem, po czym jak nienormalny wybiegłem z domu Kirimi aby zdążyć na zajęcia.
Gdy dotarłem na miejsce czekałem przed salą do ćwiczeń.

*Trwający trening*

Profesor podszedł do mnie z poważną miną. -Coś przeskrobałem? Może Kirimi co- -Shikima, jaki chciałbyś mieć pojazd? - zapytał nauczyciel. - J - ja ? -zacząłem mówić jak Yukio - Moooże latającą deskę? Profesor zaczął zapisywać coś w swoim notesie, po czym odszedł dalej. - uffff .... -przetarłem ręką czoło- a już myślałem że coś się stało. Na kolejnych treningach miała być badana siła, moce oraz różne inne umiejętności. *kilka godzin później* - Kurai! - podbiegł do mnie zdyszany Yuki. - aa? - zapytałem obojętny. - Pójdziesz ze mną do biblioteki? Chce wypożyczyć kolejną część mojego ulubionego kryminału. -zapytał Yukki - hmmmm..... Może? - odpowiedziałem. - A wiec chodźmy. - powiedział stanowczo ale nieśmiało. -Kurai.. -Czego? -Tak właściwie jaki pojazd wybrałeś? -jaa?? Ee yy ... noo tenn Noo.... zapomniałem ... - eh do dobrze już nic. Gdy doszliśmy na miejsce Yuki podbiegł jak zwariowany do bibliotekarki. - Prz - przepraszam. G gdzie mogę z znaleźć dział z kryminałami? -zapytał nieśmiało. - Jest tam - odpowiedziała starsza pani wskazując palcem na jeden z regałów. -Yukio, idę się poszlajać między półkami - powiedziałem. -Do-dobrze - odpowiedział chłopak. Błądziłem przez sterty książek szukając czegoś dla siebie. W pewnym momencie ujrzałem znajomą mi osobę która próbowała dosięgnąć książki na najwyższej półce. - Heh kogo moje oczy widzą? Jaśnie panna Kirimi.- przywitałem się "miło". -A to ty .... - odpowiedziała obojętnie, dalej usiłując dosięgnąć celu. -Co? Źle być niskim prawda?-chciałem jej dokuczyć. - Zamknij sie. Jeśli ty tu jesteś to Yukio zapewne też. Idę po niego. - Stój. - Złapałem ją za rękę.-jest zajęty szukaniem. - Weź mnie nie dotykaj idioto! - zaczęła mnie odganiać. Stanąłem przed nią, złożyłem ręce i uniosłem głowę do góry. - Czego ode mnie oczekujesz? -zapytała mrużąc oczy. - Poproś mnie żebym ci zdjął książkę! - zacząłem żartować. - Chyba śnisz... - mruknęła cicho - emmm... p..pro... prosz...proszee? -o-okej ?- odrzekłem zdziwiony jej reakcją (myślałem że dostane w nos czy coś...). Sięgnąłem ręką po książkę zacząłem mocniej ją ciągnąć bo chyba była czymś przyblokowana, po czym cała sterta spadła na mnie i siłą grawitacji upadłem na ziemie. Właściwie to nie na ziemie , upadłem i leżałem prosto na ...Kirimi !!! Nasze usta prawie stykały się ze sobą, zacząłem się rumienić i lekko otworzyłem wargi ( z resztą tak jak i Kirimi).
- Złaź ze mnie zboczeńcu!-krzyknęła zdenerwowana dziewczyna. Wstałem z niej szybko po czym zacząłem drapać się po głowie - Kirimi... ja .. jaa no... przepraszam. W odpowiedzi otrzymałam mordercze spojrzenie. Kirimi jak się dalej potoczy?

Kirimi: Co się zdarzyło w nocy.

Wszyscy udali się do pokoi. Ja musiałam jeszcze coś zrobić więc poszłam do kuchni. Wyciągnęłam z szafki parę opakowań z tabletkami. Po kolei wyciągnęłam z nich po dwie tabletki, i połknęłam popijając wodą.Weszłam do pokoju. Kurai dalej czarował Arise która była cała czerwona. Byłam zła na Kurai'a że uwodzi dziewczynę którą i tak pewnie żuci. Rzuciłam mu pogardliwe spojrzenie.
-Idę spać-rzuciłam ozięble.
-Nie bądź taka surowa dla swoich gości-odpowiedział złośliwie Kurai.
-Wcale cię nie zapraszałam-dopowiedziałam-Sam się wprosiłeś.
-Oj, oj widzę, że dama jest zła na mnie-dopowiedział niby "szarmancko".
-Oj nie wiesz jak bardzo.
W odpowiedzi zaśmiał się tylko szyderczo. Zignorowałam go i położyłam się. Chwilę potem przemieniłam się w łowcę. W nocy zawsze tak robiłam gdyż było mi tak po prostu wygodniej.Zasnęłam. Nagle znowu przyśnił mi się sen o moim dziadku i domu w płomieniach. Obudziłam się przerażona wstałam i powoli przeszłam nad Arise. Równie cicho chciałam przejść nad następną osobą ale się potknęłam i upadłam rozbijając głowę o kant szafki. Dotknęłam mojej głowy i poczułam coś wilgotnego. To była krew. Oparłam się o ścianę i skuliłam się z bólu.
-Yukio- szepnęłam cicho- Yukio gdzie jesteś? Yukio!
Powoli wstałam, lecz po chwili znów upadłam. Nagle ktoś wstał i podszedł do mnie.
-Cóż się dzieje drogiej damie?-zapytał złośliwie nikt inny jak Kura'i.
Nie miałam zbytnio siły aby mu odpowiedzieć. Nagle łzy same zaczęły mi lecieć z oczu. Po prostu płakałam. -Kirimi,-zapytał łagodniej chwytając moją rękę-Pomóc ci?
-Zostaw mnie-krzyknęłam-Sama sobie poradzę!
Chciałam go odepchnąć ale w tym momencie był silniejszy ode mnie.
-Jestem beznadziejna-powiedziałam sama do siebie zaciskając pięści-Jestem tak słaba...
-Nie jesteś-przerwał mi Krai- Jesteś naprawdę silna. To nie jest twoja wina, że masz słabsze chwile. W każdym...
-Zamknij się!-wrzasnęłam- Nie będziesz mi mówił jaka jestem. Nic o mnie nie wiesz. Jestem silniejsza od ciebie więc teraz zostaw mnie i idź dalej spać. Nie potrzebuję twojej pomocy!
Nagle zrobiło się strasznie cicho. Przerwał do nagle dźwięk rozdzieranej koszulki. Kurai przyłożył ją do mojej rany.
-Zostaw mnie!-powiedziałam spokojniej.
-Nie-dopowiedział czule Kurai.-Nie mogę cię zostawić!
Nie miałam ochoty na dalszą konwersację, więc po prosu pozwoliłam oparzyć sobie ranę. Kiedy Kurai skończył położył się i polecił mi zrobienie tego samego. Ja niestety nie mogłam tego zrobić. Opierając się o ścianę powoli wyszłam z pokoju. Weszłam powoli do kuchni i nerwowo zaczęłam przeglądać szafki w poszukiwaniu odpowiednich tabletek. Kiedy je znalazłam próbując wziąć jedną wysypałam całe pudełko. Trzęsącą się ręką wzięłam jedną i połknęłam. Nagle usłyszałam głosy z pokoju Yukio i Rozalii. Powoli poszłam do ich pokoju. Otworzyłam drzwi.
-Co się dzieje?-zapytałam. Widziałam, że Yukio... płacze?-Stało się coś?
.
-Co się niby miało stać?-odpowiedział Yukio ocierając łzy.
-Sama nie wiem.-odpowiedziałam wzruszając ramionami.-Nie możecie spać?
-T-tak... nic więcej-odparł Yukio  uśmiechając się... Sztucznie?
-Yukio-powiedziałam siadając przy nim- Możesz mi wszystko powiedzieć. Pamiętaj o tym.
-Niby tak...-powiedział tak cicho, że ledwo mogłam to usłyszeć-A-ale naprawdę nic takiego się nie działo-dodał szybko.
Spojrzałam na zegarek. Była dokładnie 2:30. Popatrzyłam na Rozalię. Miała bardzo dziwny wyraz twarzy.
Popatrzyłam z powrotem w oczy Yukio.
-Na pewno wszystko w porządku?-zapytałam słodko.
-T-tak nie musisz się martwić-odpowiedział ledwo słyszalnie.
-Dobrze ja wracam do siebie-powiedziałam całując Yukio w czoło-Dobranoc.
-Dobranoc-odpowiedzieli równocześnie Yukio i Rozalia.
Kiedy wróciłam do pokoju od razu położyłam się i zasnęłam. Obudziłam się koło 6 rano kiedy wszyscy jeszcze spali. Postanowiłam zrobić śniadanie dla wszystkich. Szybko ubrałam się i wzięłam się za przygotowywanie Onigiri* i Dango**. Na szczęście miałam wszystkie produkty więc nie musiałam iść do sklepu. W czasie gdy ryż się gotował ja zdążyłam przygotować sos i masę do Dango. Szybko uformowałam kulki i nadziałam je na wykałaczki, a następnie położyłam na talerzu i oblałam sosem. Nagle w drzwiach pojawił się Yukio i Rozalia.
-Dzień dobry-powiedziałam radośnie.
-Dzień dobry-odparli.
-Siadajcie. Śniadanie zaraz będzie gotowe.
-Dobrze-powiedział Yukio uśmiechając się lekko.
Rozalia i Yukio usiedli przy stole a ja nalałam im soku i wróciłam do przygotowywania Onigiri. Uformowałam spłaszczone stożki i owinęłam je płatami nori***.  Położyłam na dość dużym talerzu i odstawiłam na bok. Rozstawiłam szybko talerze, pałeczki i szklanki. Miałam już zanosić talerz z Dango na stół kiedy w drzwiach pojawił się Kurai i Arise. Dziewczyna od razu usiadła do stołu i zaczęła rozmawiać z Rozalią i Yukio. Kurai podszedł do mnie.
-Pomóc ci?-zapytał.
-Dziękuję.-odparłam szorstko-Poradzę sobie sama.
Kiedy szłam do stołu nagle potknęłam się o dywan. Już myślałam że talerz rozbije się na mnie ale nagle nie wiadomo jak Kurai złapał mnie. Spojrzał mi w oczy. Szybko odwróciłam wzrok i lekko go odepchnęłam.
-Dzięki-podziękowałam krótko.
-Ależ nie ma za co-odpowiedział szarmancko.
Wyrwałam mu z rąk talerz i położyłam go na stole.
-Śniadanie gotowe! Możecie jeść-powiedziałam z sztucznym uśmiechem.
Wszyscy jedli ale ja nie mogłam przełknąć nawet jednego kawałeczka. Po zjedzonym śniadaniu wszyscy zajęci byli rozmową. Powoli podeszłam do okna. Deszcz nieustannie padał. Strasznie działało mi to na nerwy. Nagle podszedł do mnie Yukio.
-Ciągle pada-powiedział smutno-Ale trudno trzeba będzie wracać.
-Braciszku! Nie będziesz wracał w taką pogodę!-zaprotestowałam.
-Kirimi przecież nic mi się nie stanie-odpowiedział spokojnie chłopak.
Wiedziałam, że nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji bo Yukio i tak wróci do domu. Nagle wpadłam na pewien pomysł.
-Idę na chwilę na dach-oznajmiłam.
-Po co?-zapytał zdziwiony Kurai który najwyraźniej podsłuchiwał nas.
-Jak chcecie to możecie iść ze mną-zaproponowałam.
Po prostu nie chciało mi się tłumaczyć mojego planu.
-Dobra-odpowiedział Kurai.
Poszliśmy do przedpokoju i ubraliśmy buty.
-Gdzie idziecie?-zapytała nagle Rozalia.
-Na dach-odpowiedziałam krótko.
-Czekajcie idziemy z wami!
-Nie ma po co-mruknęłam cicho.
Kiedy wszyscy się ubrali wsiedliśmy do windy i wyjechaliśmy na dach. Otworzyłam drzwi a naszym oczom ukazał się rozległy dach prawie w całości zalany przez wodę.
-Zostańcie tu.-powiedziałam.
Wyszłam na deszcz i przemieniłam się w łowcę. Moje skrzydła lśniły w kroplach deszczu. Wzięłam głęboki wdech.
-Teraz pokarzę wam co potrafię-powiedziałam sama do siebie.
Zaczęłam powoli wzbijać się w powietrze. Wzięłam jeszcze jeden wdech. Teraz byłam już gotowa. Z prędkością wiatru kilkanaście razy okrążyłam budynek. W końcu wleciałam na wysokość chmur. Stworzyłam wietrzną wersję mojej katany i obróciłam się kilka razy tak aby uzyskać większą siłę ciosu.

Wywołałam huragan który przewiał chmury znad Sakurai. Teraz dopiero zauważyłam ile atatsushi jest w mieście. Chodziły po ulicach, siedziały na ramionach ludzi i chowały się między budynkami. Zleciałam z powrotem na dach i podeszłam do Yukio.
-Teraz już możesz iść-powiedziałam przytulając go.
-D-dobrze-odpowiedział chłopak próbując ukryć zaskoczenie.
-Dobra ja lecę na trening.-oznajmiłam-wam radzę to samo.
Nie czekając na odpowiedź odleciałam w stronę hangarów organizacji.



*Onigiri- Tak zwane kulki ryżowe.
**Dango- Kulki z masy która składa się z tofu i mąki ryżowej
***Płaty Nori- Algi.








czwartek, 31 lipca 2014

Od Yukio: O czym ja wtedy myślałem?

Nie...Po prostu nie wierze...Upadłem na kolana z...Bezradności. Nie mogę zmienić przeszłości.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie....To się nie wydarzyło...Nigdy. Nigdy nic takiego się nie zdarzyło...Nie nic a nic...-próbowałem sobie to wmówić. Wiem, że to nie prawda. Naprawdę wiem! Ale...Ale chce żeby to była nieprawda. Chce zapomnieć. Nagle poczułem uderzenie w głowę.
-Yukio uspokój się!-krzyknęła nieco zirytowana Rozalia. Jednak mimo złości widziałem w niej zdziwienie. Siedzieliśmy przez chwilę cicho.
-Yukio co tam właściwie się stało?-spytała po chwili.
-A jak myślisz?-mruknąłem. Naprawdę tak trudno się domyślić!?
-Chyba nie chcesz powiedzieć, że kogoś...
-Zabiłem?-przerwałem-T-to chyba oczywiste, prawda?-spytałem nieco rozpaczliwie. Tak to prawda...Ja....Kogoś zabiłem. I to nie raz...A czemu? Bo to był łatwiejszy sposób rozwiązanie problemów! Oczywiście! Ale to wszystko potem odbiło się na mnie! I co się dziwić?
-No spoko spoko...-zaczęła-Zaraz...Co?-dodała po chwili pytanie.
-T-to co słyszysz...M-myślisz, że czemu nie chciałem do t-tego wracać? No oczywiście...A-ale zapomnienie nic nie zmieni, prawda? W-wszystko co s-się stało się nie odstanie, prawda? B-błędów nie naprawimy. Niby ze mnie geniusz? Ś-śmieszne...Naprawdę...-powiedziałem. Naprawdę jestem idiotą. Byłem i jestem. Według mnie najłatwiejsze rozwiązanie to po prostu zapomnieć. Czemu? Bo to łatwiejsze! Oczywiście nie ma to jak iść na łatwiznę...
-Prawda... Nie zmienia to faktu, że miałeś powód. Nie jesteś bezdusznym psychopatą...Jak ja... Nic nie mówiłam...
Nie zwróciłem uwagi na to ostanie.
-Miałem powód? N-nie...To nie był żaden powód...T-to raczej coś co...Sam nie wiem...C-co zdawało się łatwiejsze. M-mogłem zrobić coś i-innego...Na pewno było jakieś rozwiązanie! A-ale nie! T-to zdawało się po prostu...Łatwiejsze? I to ma być według Ciebie powód?-zapytałem. Nie wierze w to co mówię. I czemu mówię to Rozalii? Choć lepsze to niż żeby szukała czegoś w moich wspomnieniach. Dopiero mówiąc o tym wszystkim potrafię zrozumieć to jaki naprawdę byłem żałosny. o czym ja w tamtej chwili myślałem!? Teraz o tym nie zapomnę. A tak się starałem.  Nagle do pokoju weszła Kirimi.
-Słyszałam że nie śpicie. Stało się coś?-spytała lekko zaniepokojona zaświecając światło. Nie chciałem teraz jej odpowiadać, ale cóż...Nie chce jej niepokoić. Szybko wytarłem łzy które sam nie wiem kiedy zaczęły spływać po moich policzkach oraz od razu wstałem. Odwróciłem się do Kirimi z lekkim uśmiechem.
-C-co miałoby się stać?-spytałem niby zdziwiony. Najwidoczniej też mam w sobie trochę talentu do aktorstwa...

Kirimi, Rozalia ktoś dokończy?

Od Rozalii

Nie mogłam spać. W pewnym momencie usłyszałam Yukio. Podniosłam się i spojrzałam na niego. Kompletnie mu odbiło. Po chwili, jednak zrozumiałam co mu jest.
-A no tak...
-O czym ty mówisz?!-w pewnym sensie wykrzyczał.
To było do niego niepodobne.
-Poczekaj...-powiedziałam.
Podniosłam rękę i pstryknęłam palcami. Czas stanął w miejsce. Wstałam z miejsca i wyszłam z mieszkania. Poszłam do apteki. Poszłam przy okazji po akta Kurai'a. Lepiej nie wnikać czemu... Wróciłam z odpowiednimi lekami i puściłam czas dalej. Podałam mu leki. Poczekałam aż się uspokoi.
-Wyjaśnij skąd wiedziałaś, które leki mi podać i skąd je masz? W ogóle skąd tyle o mnie wiesz?-powiedział już cicho.
-Skoro tak to Ci już wyjaśnię...
-Mów...
-Zapamiętaj, dzisiaj Ci zaufam, ale jeśli ktoś się dowie, to ty będziesz martwy...
-D-dobra-powiedział przerażony.
-Niby jesteś takim geniuszem, a się nie domyśliłeś? Mam władzę nad czasem. Czasami go zatrzymuję i przeglądam czyjeś akta. Zaczęłam się tym bawić, po tym incydencie z Kirimi... A! Kurai też jest łowcą!
-Co?!-powiedział jak na niego głośno.
-Tak... Wiem grzebałam w cudzych aktach... I tak ciesz się, że nie w twoich wspomnieniach... Jakby...-powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się szyderczy uśmiech.
-A-ale K-kurai ł-łowcą?
-Tak...
-Zaraz, jak dużo o mnie wiesz?-powiedział z miną typowego zabójcy.
-Jak chcesz mogę się z tobą bić z miejsca, chociaż... Trochę nie masz szans...
-P-po czym wnioskujesz?
-Po tym wzroku. Też taki mam jak chcę kogoś zabić-powiedziałam przewracając oczami.
-N-nie wiem o czym mówisz...-powiedział odwracając wzrok.-A-ale poważnie: ile o mnie wiesz?
-Jak na razie tyle co jest w aktach... Ale mam w planach wiedzieć trochę więcej...
-Nie chcesz tego...
-Bez znaczenia jaki to będzie szok, chcę się tego dowiedzieć...
-N-na pewno?
Złapałam go za rękę i przyciągnęłam niebezpiecznie blisko do siebie.
-Na pewno...-powiedziałam.
W tym momencie, nie wiem czy to wina moja, czy Yukio, przeniosło nas w czasie.
-Lepiej się nie oddalaj. W przeciwnym razie możesz się zgubić i nigdy nie wrócić
-O n-nie...
-Nie panikuj. Lepiej po prostu nie patrz...
-S-serio?
-Tak!i
Zobaczyłam w jego oczach strach. Tym razem naprawdę poważny.
-Proszę, wynośmy się stąd! Wynośmy się stąd!-mówił zupełnie nie jak on.
-Nie mogę! Moja moc nie chce zadziałać!-mówiłam zupełnie poważnie.
W tym momencie zobaczyłam Yukio... Tego sprzed kilku lat. Byliśmy (najwyraźniej) w jego starym domu. Rozmawiał z rodzicami. Myślałam, że to normalna rozmowa, ale zauważyłam w jego rękach nóż...Było na nim widać krew... Chował go za plecami.





















Chyba już rozumiałam, czemu tak chciał wrócić. Kiedy to zobaczyłam moja moc się odblokowała i wróciliśmy.
-Nic Ci nie jest?-spytałam patrząc na jego minę.

Yukio? Nic Ci nie jest?