poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Grace:

Leżałam na łóżku w swoim nowym pokoju spoglądając na sufit.Moje myśli były rozbiegane.W ciągu ostatniego miesiąca tyle się w moim życiu wydarzyło ,że nie zdążyłam jeszcze wszystkiego ogarnąć.Leżałam jeszcze kilka minut po czym wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
Postanowiłam wyjść na dwór by przewietrzyć swój umysł. Dotknęłam klamki by otworzyć drzwi od pokoju.Sekundę później lśnił na niej lód.Momentalnie zabrałam z klamki dłoń przypominając sobie o włożeniu specjalnych rękawiczek ,ponieważ jeszcze nie dokońca panowałam nad swoją mocą.Szybko podeszłam do biurka ,nałożyłam rękawiczki po czym wyszłam z pomieszczenia i zbiegłam w dół po schodach.Już miałam wyjść z domu kiedy w progu stanęła moja babcia i zapytała :
- Grace ,dokąd idziesz ?
Odwróciłam głowę :
- Idę się trochę przewietrzyć ...pozwiedzać okolicę.
Z tymi słowy wyszłam i udałam się w stronę centrum miasta.Przez dwie godziny kręciłam się po ulicach : oglądałam wystawy sklepów , obserwowałam mieszkańców miasta , przespacerowałam się po parku.O zachodzie słońca ruszyłam w drogę powrotną.Kiedy od domu dzieliło mnie tylko kilka ulic kątem oka zauważyłam kobietę stojącą za mną kilka metrów dalej.Wyglądała na zwykłą mieszkankę miasta choć moja intuicja podpowiadała mi ,że wcale tak nie jest.Przeszłam na drugą stronę ulicy i kucnęłam udając ,że sznuruję buta.Lekko obejrzałam się w stronę kobiety.Nadal stała w jednym miejscu jednak po chwili ruszyła w ślad za mną.
- Czy ona mnie śledzi ? -spytałam samą siebie w myślach.
Przeszłam jeszcze kilka kroków po czym instynktownie skręciłam w ciasną uliczkę ,która po pięćdziesięciu metrach wychodziła na łąkę.Był to skrót dzięki ,któremu chciałam szybciej dotrzeć do celu.Ku mojemu
niezadowoleniu kobieta ruszyła za mną.Nie zamierzałam uciekać przed nią całą drogę do domu.
- Nie wiem czego chce - powiedziałam sama do siebie w myślach -ale zaraz się dowiem.
Zwolniłam kroku i gdy dzieliło nas tylko pięć metrów odwróciłam się dobywając zza pasa saksę.Rzuciłam się na kobietę przyszpilając ją do ziemi ,lecz ta lekkim ruchem mnie odepchnęła.Nie dałam za wygraną.
Wyciągnęłam z kieszeni sztylet i rzuciłam w stronę kobiety.Ta uchyliła się lecz sztylet przebił kołnierz jej płaszcza i wbił się w mur budynku.Przez chwilę kobieta szamotała się ze sztyletem próbując uwolnić swój kołnierz.Nie tracąc chwili podniosłam z ziemi saksę i podeszłam do niej.W chwili gdy kobieta uwolniła swój płaszcz ze sztyletu ja przyłożyłam jej do gardła saksę.
-Kim jesteś i czego ode mnie chcesz ? -spytałam.Kobieta przyjrzała mi się przez chwilę po czym powiedziała :
- Nazywam się profesor Kuyou .Jak już wiesz od swojej babci jesteś jedną z nowego pokolenia łowców.Jeśli chcesz żebym kontynuowała swoją przemowę prosiłabym żebyś zabrała saksę z mojego gardła.
Niechętnie schowałam saksę za pas i podniosłam sztylet chowając go w kieszeni.Profesor Kuyou szybko wytłumaczyła mi swoje pojawienie się i resztę rzeczy ,o których powinnam wiedzieć.Później powiedziała żebym na drugi dzień stawiła się w hangarach by zacząć szkolenie.Po tym wszystkim znużona informacjami wróciłam do domu.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz