poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kirimi: Co się zdarzyło w nocy.

Wszyscy udali się do pokoi. Ja musiałam jeszcze coś zrobić więc poszłam do kuchni. Wyciągnęłam z szafki parę opakowań z tabletkami. Po kolei wyciągnęłam z nich po dwie tabletki, i połknęłam popijając wodą.Weszłam do pokoju. Kurai dalej czarował Arise która była cała czerwona. Byłam zła na Kurai'a że uwodzi dziewczynę którą i tak pewnie żuci. Rzuciłam mu pogardliwe spojrzenie.
-Idę spać-rzuciłam ozięble.
-Nie bądź taka surowa dla swoich gości-odpowiedział złośliwie Kurai.
-Wcale cię nie zapraszałam-dopowiedziałam-Sam się wprosiłeś.
-Oj, oj widzę, że dama jest zła na mnie-dopowiedział niby "szarmancko".
-Oj nie wiesz jak bardzo.
W odpowiedzi zaśmiał się tylko szyderczo. Zignorowałam go i położyłam się. Chwilę potem przemieniłam się w łowcę. W nocy zawsze tak robiłam gdyż było mi tak po prostu wygodniej.Zasnęłam. Nagle znowu przyśnił mi się sen o moim dziadku i domu w płomieniach. Obudziłam się przerażona wstałam i powoli przeszłam nad Arise. Równie cicho chciałam przejść nad następną osobą ale się potknęłam i upadłam rozbijając głowę o kant szafki. Dotknęłam mojej głowy i poczułam coś wilgotnego. To była krew. Oparłam się o ścianę i skuliłam się z bólu.
-Yukio- szepnęłam cicho- Yukio gdzie jesteś? Yukio!
Powoli wstałam, lecz po chwili znów upadłam. Nagle ktoś wstał i podszedł do mnie.
-Cóż się dzieje drogiej damie?-zapytał złośliwie nikt inny jak Kura'i.
Nie miałam zbytnio siły aby mu odpowiedzieć. Nagle łzy same zaczęły mi lecieć z oczu. Po prostu płakałam. -Kirimi,-zapytał łagodniej chwytając moją rękę-Pomóc ci?
-Zostaw mnie-krzyknęłam-Sama sobie poradzę!
Chciałam go odepchnąć ale w tym momencie był silniejszy ode mnie.
-Jestem beznadziejna-powiedziałam sama do siebie zaciskając pięści-Jestem tak słaba...
-Nie jesteś-przerwał mi Krai- Jesteś naprawdę silna. To nie jest twoja wina, że masz słabsze chwile. W każdym...
-Zamknij się!-wrzasnęłam- Nie będziesz mi mówił jaka jestem. Nic o mnie nie wiesz. Jestem silniejsza od ciebie więc teraz zostaw mnie i idź dalej spać. Nie potrzebuję twojej pomocy!
Nagle zrobiło się strasznie cicho. Przerwał do nagle dźwięk rozdzieranej koszulki. Kurai przyłożył ją do mojej rany.
-Zostaw mnie!-powiedziałam spokojniej.
-Nie-dopowiedział czule Kurai.-Nie mogę cię zostawić!
Nie miałam ochoty na dalszą konwersację, więc po prosu pozwoliłam oparzyć sobie ranę. Kiedy Kurai skończył położył się i polecił mi zrobienie tego samego. Ja niestety nie mogłam tego zrobić. Opierając się o ścianę powoli wyszłam z pokoju. Weszłam powoli do kuchni i nerwowo zaczęłam przeglądać szafki w poszukiwaniu odpowiednich tabletek. Kiedy je znalazłam próbując wziąć jedną wysypałam całe pudełko. Trzęsącą się ręką wzięłam jedną i połknęłam. Nagle usłyszałam głosy z pokoju Yukio i Rozalii. Powoli poszłam do ich pokoju. Otworzyłam drzwi.
-Co się dzieje?-zapytałam. Widziałam, że Yukio... płacze?-Stało się coś?
.
-Co się niby miało stać?-odpowiedział Yukio ocierając łzy.
-Sama nie wiem.-odpowiedziałam wzruszając ramionami.-Nie możecie spać?
-T-tak... nic więcej-odparł Yukio  uśmiechając się... Sztucznie?
-Yukio-powiedziałam siadając przy nim- Możesz mi wszystko powiedzieć. Pamiętaj o tym.
-Niby tak...-powiedział tak cicho, że ledwo mogłam to usłyszeć-A-ale naprawdę nic takiego się nie działo-dodał szybko.
Spojrzałam na zegarek. Była dokładnie 2:30. Popatrzyłam na Rozalię. Miała bardzo dziwny wyraz twarzy.
Popatrzyłam z powrotem w oczy Yukio.
-Na pewno wszystko w porządku?-zapytałam słodko.
-T-tak nie musisz się martwić-odpowiedział ledwo słyszalnie.
-Dobrze ja wracam do siebie-powiedziałam całując Yukio w czoło-Dobranoc.
-Dobranoc-odpowiedzieli równocześnie Yukio i Rozalia.
Kiedy wróciłam do pokoju od razu położyłam się i zasnęłam. Obudziłam się koło 6 rano kiedy wszyscy jeszcze spali. Postanowiłam zrobić śniadanie dla wszystkich. Szybko ubrałam się i wzięłam się za przygotowywanie Onigiri* i Dango**. Na szczęście miałam wszystkie produkty więc nie musiałam iść do sklepu. W czasie gdy ryż się gotował ja zdążyłam przygotować sos i masę do Dango. Szybko uformowałam kulki i nadziałam je na wykałaczki, a następnie położyłam na talerzu i oblałam sosem. Nagle w drzwiach pojawił się Yukio i Rozalia.
-Dzień dobry-powiedziałam radośnie.
-Dzień dobry-odparli.
-Siadajcie. Śniadanie zaraz będzie gotowe.
-Dobrze-powiedział Yukio uśmiechając się lekko.
Rozalia i Yukio usiedli przy stole a ja nalałam im soku i wróciłam do przygotowywania Onigiri. Uformowałam spłaszczone stożki i owinęłam je płatami nori***.  Położyłam na dość dużym talerzu i odstawiłam na bok. Rozstawiłam szybko talerze, pałeczki i szklanki. Miałam już zanosić talerz z Dango na stół kiedy w drzwiach pojawił się Kurai i Arise. Dziewczyna od razu usiadła do stołu i zaczęła rozmawiać z Rozalią i Yukio. Kurai podszedł do mnie.
-Pomóc ci?-zapytał.
-Dziękuję.-odparłam szorstko-Poradzę sobie sama.
Kiedy szłam do stołu nagle potknęłam się o dywan. Już myślałam że talerz rozbije się na mnie ale nagle nie wiadomo jak Kurai złapał mnie. Spojrzał mi w oczy. Szybko odwróciłam wzrok i lekko go odepchnęłam.
-Dzięki-podziękowałam krótko.
-Ależ nie ma za co-odpowiedział szarmancko.
Wyrwałam mu z rąk talerz i położyłam go na stole.
-Śniadanie gotowe! Możecie jeść-powiedziałam z sztucznym uśmiechem.
Wszyscy jedli ale ja nie mogłam przełknąć nawet jednego kawałeczka. Po zjedzonym śniadaniu wszyscy zajęci byli rozmową. Powoli podeszłam do okna. Deszcz nieustannie padał. Strasznie działało mi to na nerwy. Nagle podszedł do mnie Yukio.
-Ciągle pada-powiedział smutno-Ale trudno trzeba będzie wracać.
-Braciszku! Nie będziesz wracał w taką pogodę!-zaprotestowałam.
-Kirimi przecież nic mi się nie stanie-odpowiedział spokojnie chłopak.
Wiedziałam, że nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji bo Yukio i tak wróci do domu. Nagle wpadłam na pewien pomysł.
-Idę na chwilę na dach-oznajmiłam.
-Po co?-zapytał zdziwiony Kurai który najwyraźniej podsłuchiwał nas.
-Jak chcecie to możecie iść ze mną-zaproponowałam.
Po prostu nie chciało mi się tłumaczyć mojego planu.
-Dobra-odpowiedział Kurai.
Poszliśmy do przedpokoju i ubraliśmy buty.
-Gdzie idziecie?-zapytała nagle Rozalia.
-Na dach-odpowiedziałam krótko.
-Czekajcie idziemy z wami!
-Nie ma po co-mruknęłam cicho.
Kiedy wszyscy się ubrali wsiedliśmy do windy i wyjechaliśmy na dach. Otworzyłam drzwi a naszym oczom ukazał się rozległy dach prawie w całości zalany przez wodę.
-Zostańcie tu.-powiedziałam.
Wyszłam na deszcz i przemieniłam się w łowcę. Moje skrzydła lśniły w kroplach deszczu. Wzięłam głęboki wdech.
-Teraz pokarzę wam co potrafię-powiedziałam sama do siebie.
Zaczęłam powoli wzbijać się w powietrze. Wzięłam jeszcze jeden wdech. Teraz byłam już gotowa. Z prędkością wiatru kilkanaście razy okrążyłam budynek. W końcu wleciałam na wysokość chmur. Stworzyłam wietrzną wersję mojej katany i obróciłam się kilka razy tak aby uzyskać większą siłę ciosu.

Wywołałam huragan który przewiał chmury znad Sakurai. Teraz dopiero zauważyłam ile atatsushi jest w mieście. Chodziły po ulicach, siedziały na ramionach ludzi i chowały się między budynkami. Zleciałam z powrotem na dach i podeszłam do Yukio.
-Teraz już możesz iść-powiedziałam przytulając go.
-D-dobrze-odpowiedział chłopak próbując ukryć zaskoczenie.
-Dobra ja lecę na trening.-oznajmiłam-wam radzę to samo.
Nie czekając na odpowiedź odleciałam w stronę hangarów organizacji.



*Onigiri- Tak zwane kulki ryżowe.
**Dango- Kulki z masy która składa się z tofu i mąki ryżowej
***Płaty Nori- Algi.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz