Testy skończyły się. Chyba to jak mi poszło jest oczywiste. Przecież nie jestem ani trochę silny, sprawności u mnie brak co dopiero umiejętność prowadzenia pojazdu. Taka prawda, jedynym co potrafię robić jest myślenie. Zresztą nieważne. Miałem zamiar jak zawsze wrócić do domu.
-Yukio czekaj!-zawołał nagle ktoś. Odwróciłem się. Była to profesor Kuyou. Podbiegła do mnie.
-Tak? Coś się stało?-zapytałem cicho i niepewnie. Tak mój cichy ton powrócił i wątpię żebym jeszcze kiedykolwiek w życiu odzywał się głośniej. Przez to zwracam na siebie uwagę...Nienawidzę być w centrum uwagi.
-Co to ma znaczyć, że pokłóciłeś się z Kirimi!?-spytała trochę zmartwiona jednak także trochę zła. Ja wbiłem wzrok w ziemie i stałem nic nie mówiąc-Co się tak właściwie stało?-znów spytała.
-Sam nie wiem...-odparłem dalej patrząc w ziemie. Głupio się czułem. Czułem się też trochę...Winny? Ale...Przecież to nie moja wina! Mam dośc tego że ciągle zgadzam się z innymi. Profesor westchnęła.
-Możesz ją przeprosić?-zapytała łagodnie. No tak w końcu to Yukio jest ten zawsze przepraszający i ulegający. Nie mówię że nie chce się pogodzić z Kirimi, ale...
-Ale czemu akurat ja mam zawsze przepraszać?-wydusiłem z siebie. Jak na mnie to był dość śmiałe, nawet jeśli mówiłem to całkiem cicho.
-Yuki pamiętasz co tłumaczył Ci profesor?
-N-no tak..Ale...
-I sądzisz, że w tym wypadku kłócenie się z Kirimi pomoże?
-No nie...A-ale chodzi o to, że...
-Więc co powinieneś zrobić?-popatrzyła na mnie wyczekująco.
-Przeprosić...-powiedziałem niechętnie. Czuje się jakbym był małym dzieckiem które wszyscy pouczają!
-Dobrze-odparła profesor Kuyou z ulgą-Proszę cię, tak samo jak inni profesorzy o jedno. Nawet jeśli będziesz na nią zły bądź dla niej miły, dobrze?-spytała. Ja kiwnąłem tylko głową, a profesor uśmiechnęła się-Kirimi zaraz wyjdzie. Najlepiej będzie jak poczekasz na nią gdzieś przy ulicy-stwierdziła. Ja bez słowa wykonałem polecenie. Po paru minutach zobaczyłem Kirimi. Od razu na mnie popatrzyła.
-H-hej...-powiedziałem cicho i zmusiłem się na lekki uśmiech. Z tego co widziałem na początku chciała coś odpowiedzieć jednak powstrzymała się.
-O co chodzi?-spytała bez kompletnie jakichkolwiek uczuć. Ja wziąłem wdech.
-Kirimi naprawdę nie chciałem wtedy na Ciebie krzyczeć. Po prostu się o Ciebie martwię i chce dla Ciebie jak najlepiej bo jesteś moją słodką siostrczyką choćby nie wiem co. I dla tego też nie wytrzymam jeśli dalej będziesz na mnie zła. Proszę, wybacz mi!-powiedziałem szybko. Tak właściwie to wszystko było prawdą. Teraz już nie ważne, że to ja musiałem przepraszać-Chce żeby wszystko był jak dawniej...-dodałem szeptem.
Kirimi, zgoda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz