-E... tam powiem mu później-pomyślałam.
Następnie pobiegłam razem z Yukio do Sayaki. Szliśmy razem rozmawiając i śmiejąc się. W końcu Sayaka musiała wrócić do domu więc ja i Yukio zostaliśmy sami. Uznałam, że jest to dobry moment aby powiedzieć mu o Watashim.
-Yukio-zaczęłam-wiesz nie wiem jak ci to powiedzieć ale... chyba znalazłam chłopaka w sam raz dla mnie no i...
-I chciała byś mi go przedstawić-dokończył jak zwykle cicho.
-W sumie to... tak. Tylko czy ty byś chciał...
-Nie-przerwał mi nagle dość głośno Yukio-Nie, nie chcę go poznać! I mam nadzieję, że ty też nie będziesz chciała więcej się z nim spotykać!
-Jak tak możesz mówić?!-zapytałam z wyrzutem.
-Normalnie!-wykrzyknął Yukio- Jesteś moją siostrzyczką! Zawsze to ja byłem przy tobie a nie ten, ten... chłopak!
-Ale przecież nadal będziesz miał słodziutką siostrzyczkę-powiedziałam- Tylko nie będę ją ja.
-A niby kto?-zapytał jeszcze głośniej.
-A niby twoja prawdziwa siostra!-krzyknęłam.
Nastała chwila ciszy. Mina Yukio mówiła sama za siebie był zaskoczony a jednocześnie smutny. W końcu nie wytrzymałam i po prostu łzy same zaczęły mi spływać po policzkach. Yukio chyba chciał mnie pocieszyć ale duma mu nie pozwoliła. Odwrócił się tylko i odszedł. Ja niestety nie mogłam się opanować i dalej płakałam.
-Głupi Yukio- powiedziałam szeptem-Głupi!
Teraz postanowiłam dać upór swoim emocjom. Chwyciłam katanę i krzycząc zaczęłam rozwalać co popadnie.
-Głupi Yukio! Głupi! Głupi! Głupi!-krzyczałam.
W końcu wyczerpana upadłam. Spojrzałam w niebo. Było już ciemno. Nagle usłyszałam trzask, odwróciłam się ale był to tylko mały atatsushi. Zignorowałam go ale zaczęło pojawiać się ich więcej. Postanowiłam podjąć walkę z nimi. Niestety poprzez rozpacz i może troche... gniew nie mogłam się skoncentrować. Atatsushich było coraz więcej. W końcu otoczyły mnie. Jeden z potworów podszedł do mnie chciałam go przeciąć, ale gdy zamachnęłam się atatsushi skoczył i ugryzł mnie w rękę. Rana natychmiast zaczęła czernieć. Przeraziłam się, wcześniej nic takiego nie wystąpiło. Nagle atatsushie rozeszły się. Było to dziwne, ale nie mogłam czekać więc wstałam szybko i ruszyłam do domu.
Po powrocie zmęczona padłam na łóżko i zasnęłam.
C. D. N.
-A niby kto?-zapytał jeszcze głośniej.
-A niby twoja prawdziwa siostra!-krzyknęłam.
Nastała chwila ciszy. Mina Yukio mówiła sama za siebie był zaskoczony a jednocześnie smutny. W końcu nie wytrzymałam i po prostu łzy same zaczęły mi spływać po policzkach. Yukio chyba chciał mnie pocieszyć ale duma mu nie pozwoliła. Odwrócił się tylko i odszedł. Ja niestety nie mogłam się opanować i dalej płakałam.
-Głupi Yukio- powiedziałam szeptem-Głupi!
Teraz postanowiłam dać upór swoim emocjom. Chwyciłam katanę i krzycząc zaczęłam rozwalać co popadnie.
-Głupi Yukio! Głupi! Głupi! Głupi!-krzyczałam.
W końcu wyczerpana upadłam. Spojrzałam w niebo. Było już ciemno. Nagle usłyszałam trzask, odwróciłam się ale był to tylko mały atatsushi. Zignorowałam go ale zaczęło pojawiać się ich więcej. Postanowiłam podjąć walkę z nimi. Niestety poprzez rozpacz i może troche... gniew nie mogłam się skoncentrować. Atatsushich było coraz więcej. W końcu otoczyły mnie. Jeden z potworów podszedł do mnie chciałam go przeciąć, ale gdy zamachnęłam się atatsushi skoczył i ugryzł mnie w rękę. Rana natychmiast zaczęła czernieć. Przeraziłam się, wcześniej nic takiego nie wystąpiło. Nagle atatsushie rozeszły się. Było to dziwne, ale nie mogłam czekać więc wstałam szybko i ruszyłam do domu.
Po powrocie zmęczona padłam na łóżko i zasnęłam.
C. D. N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz