Po paru dyskusjach, w których zresztą prawie w ogóle nie uczestniczyłem, ustaliliśmy, że Kirimi będzie spała dziś w pokoju gościnnym, a Kurai razem ze mną. W końcu w moim pokoju stało piętrowe łóżko. Moja siostra wysłała mi SMS'a, że zawędrowała "trochę" za daleko więc zostanie w jakimś hotelu. Tyle żeby nic jej się nie stało...W końcu jestem jej bratem. Kurai był już w pokoju tak samo Kirimi. Ja chwyciłem za mop. Katany może nie wyciągnę, ale podłogę umyć mogę. Coś czuje, że to będzie długa noc...Naprawdę długa noc. Gdy już ze wszystkim się uwinąłem szybko umyłem się i przebrany już wszedłem do pokoju. Kurai leżał na łóżku jednak dalej przy zaświeconym świetle.
-T-tak w ogóle...-zacząłem-Musimy o czymś pogadać...-powiedziałem niepewnie. Nie żebym chciał mówić komuś o "problemach" Kirimi jednak...Warto ostrzec o tym Kurai'a...Oczywiście nie powiem mu tego wprost! Jakoś bardziej dyskretnie.
-Hę? O co chodzi?-spytał.
-M-mógłbyś...Jakby to...N-nie zaczepiać akurat Kirimi?-spytałem i zamknąłem drzwi. Wolę nie ryzykować tym, że Kirimi nas usłyszy-U-uwierz mi...Naprawdę nie chcesz jej denerwować.
Kurai jak zawsze wyszczerzył się i zaczął śmiać.
-A co ona niby może mi zrobić?-spytał dalej śmiejąc się.
-W-więcej niż myślisz-powiedziałem krótko gasząc światło w pokoju. Następnie wszedłem na piętro łóżka jako, że Kurai zajął jego dolną część.
-Ej Yuki ty chyba jej się nie boisz?-zapytał podejrzliwie.
-N-nie to że się boję...Przecież...
-Tylko nie mów, ze nie boisz się niczego bo świetnie wiesz, że to nieprawda-przerwał mi znów cicho się śmiejąc.
-No przecież wiem...-mruknąłem-Nie boje się jej. Traktuje ją jak siostrę tylko...-przerwałem.
-Tylko? Yuki naucz się normalnie wysławiać!
Westchnąłem cicho.
-M-mówiłem sto razy żebyś nie mówił do mnie "Yuki"-upomniałem nieco zirytowany jednak dalej cichy.
-Ale to śmieszne gdy taki niby cichy ty się wkurzasz!
-N-nie jestem niby cichy...Jestem naprawdę cichy choć dobrze wiesz, ze bym tego nie chciał-powiedziałem i znów westchnąłem-Zresztą nieważne. Dobranoc.
-Dobranoc-odparł krótko i oboje, a przynajmniej tak sądzę poszliśmy spać.
*W nocy*
Poczułem, że ktoś łapie delikatnie moją rękę.
-Yukio...-usłyszałem głos Kirimi. Otworzyłem leniwie oczy i spojrzałem na nią. Wstała na którymś ze szczebli drabiny. Spojrzałem na elektryczny zegarek znajdujący się na komodzie. Było coś po pierwszej rano.
-O co chodzi?-spytałem szeptem siadając po turecku.
-Nie mogę spać śnił mi się koszmar-powiedziała ze łzami w oczach. Mogłem je dostrzec ponieważ moje oczy przyzwyczaiły się już do mroku panującego w pomieszczeniu.
-H-hej nie płacz, to tylko zły sen-powiedziałem delikatnie ocierając jej łzy. Nie wiem czy robiła to by wyjśc na słodką czy naprawdę coś się wydarzyło ale...Na mnie to niestety działa.
-Chodź ze mną do tamtego pokoju, proszę-powiedziała ze słodką minką. Zastanowiłem się nad tym. Chociaż...Nad czym się zastanawiać? Jakbym mógł odmówić mojej kochanej "siostrzyce".
-No dobrze..-powiedziałem. Następnie Kirimi zeszła z drabiny. Ja zrobiłem to po niej. Zdjąłem także z łóżka mój materac oraz pościel i przeniosłem je do pokoju gościnnego. Ustawiłem te rzeczy przy łóżku.
-Ja będę spał na materacu, a ty w łóżku dobrze? Jeśli znów ci się coś złego przyśni możesz śmiało mnie budzić-powiedziałem. Naprawdę przy Kirimi robiłem się o wiele odważniejszy. Prawie w ogóle się nie jąkałem. Kirimi przytaknęła. Następnie położyliśmy się. Oczywiście ona na łóżku ja na materacu.
-Dobranoc-powiedziała. Odpowiedziałem jej tym samym.
*Rano*
Obudziły mnie jakieś głosy. Szybko otwarłem oczy i spojrzałem na łóżko na którym powinna spać Kirimi. "Powinna" było dobrym słowem, bo nie było jej tam. Do tego co usłyszałem? Oczywiście Kirimi kłócącą się z Kurai'em. Od razu wstałem i pobiegłem do nich. Znów się bili.
-U-uspokójcie się!-powiedziałem. Jakimś cudem usłyszeli mnie i spojrzeli w moją stronę.
Ktoś mi wytłumaczy o co teraz chodzi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz