-Jeszcze raz! Tylko tym razem się przyłóż!-wykrzyczał profesor.
-Dobrze!-odpowiedziałam w pośpiechu rozwalając kolejnego Atatsushiego.
W sumie bardzo mi się to podobało. Mogłam w końcu uwolnić się od nadmiaru
energii, która już od dłuższego czasu dawała o sobie znaki. Nagle drzwi otworzyły
się a do sali wszedł chłopak. Miał takie same skrzydła jak ja, tylko może trochę
mniejsze. Jego włosy były białe a ręce oplątane łańcuchami. kiedy spojrzałam na
jego oczy wtedy... poznałam go! To był Yukio! Mój przyjaciel z dzieciństwa.
Bawiłam się z nim i Kotori. Nagle z marzeń wyrwał mnie szczęk łańcucha, który
oplątał moje skrzydła co spowodowało że spadłam. Byłam pewna że spadnę
prosto na ziemię ale nic takiego nie nastąpiło. Zamiast zimnej betonowej podłogi,
czułam na sobie dotyk dwóch ciepłych dłoni. Kiedy otworzyłam oczy byłam na
rękach Yukio, a on wpatrywał się we mnie ze zdziwieniem.
Yukio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz