czwartek, 26 czerwca 2014

Kirimi: Mgła

 -Dryyyyyń...-rozległ się odgłos budzika.
Powoli podniosłam się i zmiażdżyłam budzik. Byłam w paskudnym nastroju. Wyglądnęłam przez okno. Była okropna mgła, a do tego padał deszcz.
-Super-powiedziałam sama do siebie- świetna pogoda na ćwiczenia.
Nagle mój telefon zadzwonił. To był Yukio.
-Halo?-odebrałam.
-Cześć Kirimi!-zaczął chłopak dość entuzjastycznie- Chciałem ci przekazać, że dziś jest trening.
-To świetnie...-odpowiedziałam oschle.
Mimo że dla Yukio byłam zawsze miła to teraz stałam się dla niego surowa i zimna.
-Dobrze to tyle pa..-zakończył rozłączając się.
Odłożyłam telefon i zaczęłam się ubierać. Nie minęła chwila kiedy telefon znowu zadzwonił.
-CZEGO ZNOWU?!-huknęłam.
-Widzę że nie masz humoru.-usłyszałam głos profesor Kuyou.
-Przepraszam, dzień dobry-poprawiłam się cicho.
-Tak lepiej, posłuchaj teraz uważnie. Pójdziesz za chwilę do mieszkania na ul. Seek 11, mieszka tam atatsushi który wygląda jak człowiek. Jest to mężczyzna, popełnił ostatnio zabójstwo więc nie może pozostać dłużej w naszym wymiarze. Chyba wiesz co masz zrobić?-zakończyła.
-Tak-odpowiedziałam krótko.
-A i jeszcze jedno. Mężczyzna nazywa się Kamiru Kimyona.
-Dobrze-podziękowałam rozłączając się.
Szybko założyłam kurtkę i wyszłam z mieszkania.

<Jakiś czas później>

Zapukałam do drzwi z numerem 11. Otworzył mi wysoki mężczyzna.
-Dzień dobry- zaczęłam- Czy pan to Kamiru Kimyona?
-Tak a o co chodzi ?-zapytał podejrzanie.
Ta informacja wystarczyła mi aby podjąć odpowiednie działania. Wyciągnęłam miecz a mężczyzna chyba skojarzył o co chodzi bo zaczął uciekać.Weszłam powoli do mieszkania. Czułam jak podłoga się trzęsła od kroków uciekającego atatsushiego. Szłam coraz szybciej. Nagle usłyszałam zatrzaskające się drzwi. Przyspieszyłam. Otworzyłam pokój i weszłam do niego. Na pierwszy rzut oka nikogo nie było,ale ja wiedziałam że atatsushi tu jest. Wzięłam katanę i trzasnęłam nią o biurko. Nic. Zamachnęłam się znowu i walnęłam o szafę. Drzwiczki otworzyły się a w środku siedział mężczyzna. Wymierzyłam w niego mieczem.
-Za zbrodnię przeciwko człowiekowi wymierzam ci karę...-powiedziałam chłodno-śmierci.
Mężczyzna przybrał postać atatsushiego.
-Przepra...-zaczął ale w tej chwili zadałam cios.
Potwór zamienił się w proch, a ja powoli wyszłam zamykając za sobą drzwi. Nagle zobaczyłam na środku ulicy... Rozalię?! W tym momencie zamarłam. Mój miecz ociekał krwią, a ja stałam wpatrując się w dziewczynę.

Rozalia?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz