wtorek, 3 czerwca 2014

Kirimi: Pierwszy dzień z... skrzydłami

-To jest nie możliwe!- powiedziałam stając przed lustrem.
Z moich pleców wyrastały wielkie i potężne skrzydła a moje włosy zmieniły kolor na niebieski! Podenerwowana chodziłam w tą i z powrotem. W końcu stwierdziłam że muszę przeczekać cały dzień w mieszkaniu i dopiero w nocy wyjść. Mało tego! Moje skrzydła okazały się na tyle nie praktyczne że przy każdym obrocie rozwalałam coś. NA szczęście w końcu nadszedł wieczór i mogłam iść do kwatery łowców.

<chwilę później>

Weszłam do wielkiego hangaru. Tam jakiś stróż mnie zatrzymał ale kiedy mi się lepiej przyjrzał przepuścił mnie bez problemu. Nagle stanęłam pośrodku wielkiej sali treningowej.
-Witaj Kirimi- Powiedziała idąca w moją stronę kobieta- Jestem profesor Kuyou. Będę przez pewien czas twoją trenerką.
Zdziwiłam się trochę bo wcale nie wyglądała jak profesor ale jak zwykła 30-sto letnia kobieta.
-Dzień dobry- zaczęłam niepewnym głosem- Kiedy zacznie się trening?
-Za chwilę tylko najpierw pokarz mi swój miecz.
Podałam katanę kobiecie a ta zaczęła ją oglądać z każdej strony.Nagle pani Kuyou przyłożyła miecz do mojej ręki. Jednak nic się nie  działo więc dała mi go z powrotem i zaprowadziła do części treningowej.
-Widzę że masz już skrzydła-powiedziała kobieta.
-Tak, a czy będą mi potrzebne cały czas?-zapytałam.
-Nie teraz pójdziemy do profesora Ikimono żeby nauczył cię przyjmowania postaci człowieka. Skrzydła będą ci tylko potrzebne kiedy będziesz walczyć z atatsushim albo podczas testów sprawnościowych.-dokończyła kobieta.
Miałam już zadać kolejne pytanie kiedy nagle przed nami staną mężczyzna w średnim wieku.
-Ta was zostawiam-powiedziała pani profesor- Ikimono musisz nauczyć ją jak przemieniać się w człowieka.
-Nic prostszego-odpowiedział optymistycznie profesor- Najpierw musisz całą swoją energie skupić w jednym miejscu a potem po prostu się od niej uwolnić. Spróbuj!
Za pierwszym razem oczywiście mi się nie udało ale nie mogłam się przecież poddać. Próbowałam cały czas a profesor coraz bardziej się załamywał. W końcu dał mi naszyjnik i powiedział żebym teraz spróbowała. O dziwo udało mi się i byłam już sobą znaczy... prawie. Dalej miałam niebieskie włosy ale na szczęście skrzydła już zniknęły.


-Teraz możesz iść na trening- powiedział z ulgą w głosie profesor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz