piątek, 6 czerwca 2014

Od Yukio: Atsushi, prawie jak człowiek?

-W mieście jest pewna dobra kafejka. Myślałem, że możemy tam pójść...Pasuje Ci to?-spytałem. Ona przytaknęła a ja uśmiechnąłem się. Czułem się przy niej teraz trochę zakłopotany...W końcu na mnie spadł obowiązek pilnowania jej. Nie przeszkadza mi to ale...Po prostu jak mam teraz żyć spokojnie z wiedzą, która była dla mnie niczym słodka, mała siostrzyczka tak naprawdę jest psychopatką? Tak naprawdę można też powiedzieć że się jej trochę...Bałem? Tak właściwie wszystkie się boję, ale jej? Do czego to doszło...Jestem beznadziejny.
-Halo, Yukio idziemy?-wyrwała mnie z zamyślenia Kirmi.
-T-tak! C-chodźmy!-odparłem. Musiałem zachowywać się jak najbardziej naturalnie...Nawet jeśli w tej chwili było to trudne. Kirimi uśmiechnęła się radośnie i złapała mnie za rękę. Ja odwzajemniłem nieśmiało uśmiech i ruszyliśmy w stronę kafejki. Cóż znajdowała się ona w bardziej zaludnionej części miasta. Zresztą jak wszystko oprócz domów i ewentualnie jakiś małych sklepów. Byliśmy w końcu przy kafejce. Weszliśmy razem do środka i usiedliśmy przy stoliku.
-To...Co chcesz? Ja kupię-zaproponowałem. Dziewczyna spojrzała na menu a ja oparłem się na łokciu i wyjrzałem za okno. Ujrzałem coś...Co najmniej dziwnego. W jednym miejscu zebrało się coś w stylu małego czarnego tornada...Czy to nie coś takiego miało być gdy pojawiały się Atsushi!? Zanim Kirimi zdążyła coś powiedzieć wskazałem w tamtym kierunku.
-C-chyba powinniśmy to sprawdzić...Nie sądzisz?-spytałem jednak nieco zaniepokojony. Przecież do tego czasu mieliśmy tylko jeden dzień ćwiczeń. Kirimi ze zrezygnowaniem kiwnęła głową. Najwidoczniej zrozumiała że musimy przerwać nasz spotkanie. Eh...Cały świat przeciwko nam. Wyszliśmy z kafejki i pobiegliśmy w tamto miejsce. Dziwiło mnie tylko jedno...Atsushi w dzień? No, ale cóż trzeba było to sprawdzić. Nie wierze, ze moje nogi nie odmówiły mi posłuszeństwa...Choć bałem się i to okropnie. Dobiegliśmy do jakiejś osamotnionej uliczki i dostrzegliśmy...Dziewczynę z kocimi uszami i ogonem? I to miał być Atsushi? Niemożliwe...Jak to?

Anarchia, zareagujesz na nas?

1 komentarz:

  1. Nie zareaguje
    będę was radośnie ignorować
    albowiem jestem kotem.
    Ana

    OdpowiedzUsuń