- O co ci chodzi?-wykrzyczałam a w moim głosie było słychać drżenie. Ona jednak nic nie odpowiedziała. Wzruszyła ramionami i otwarła biały portal. Ja i Yukio popatrzyliśmy na nią ze zdziwieniem.
-P-po prostu..N-nas wypuszczasz?-Yukio zwrócił się do dziewczyny ledwo słyszalnym, wystraszonym głosem.
-Tak, więc powiem grzecznie...WYNOCHA!-krzyknęła po czym mamrocząc coś do samej siebie wrzuciła mnie i chłopaka do portalu. Znaleźliśmy się w tym samym miejscu, co wcześniej, a dziewczyna...Nie, a Atsushi zniknęła. Yukio siedział na ziemi niedaleko mnie. Dalej się trząsł...Było widać, że jest w szoku. Podbiegłam do niego i przytuliłam jak najmocniej się dało,a on odwzajemnił uścisk.
- Spokojnie-powiedziałam czule- już po wszystkim. Następnym razem zabiję ją i będzie po sprawie.
-Nie musisz-wydusił cicho chłopak.
-Ale przecież ona cię...
-Nic takiego się nie stało. Tylko się przestraszyłem...-odpowiedział dalej trzęsącym się głosem.
-Ale...
-Żadnych ale, Kirimi proszę cię tamta dziewczyna po prostu wkurzyła się na nas. Zresztą ona wyglądała prawie jak my. Wiec można powiedzieć że to był jakby człowiek a ich nie możemy krzywdzić!-chłopak odepchnął mnie i wstał.
-Yukio!- w moich oczach pojawiły się łzy.
-Proszę przestań płakać nic się nie stało-powiedział znowu cichym głosem.
-Dobrze-odpowiedziałam pociągając nosem.
-Chodźmy już zaczyna robić się późno-zwrócił się do mnie cicho.
-Mhm...
Następnie poszliśmy razem w stronę naszych domów. W końcu nadszedł czas rozstania. Yukio poszedł w swoją stronę ja w swoją.
Weszłam w ciemną uliczkę prowadzącą do mojego domu. Minęłam "ciemny zakątek" który zawsze wywoływał u mnie lęk. Usłyszałam trzask.Odwróciłam się, ale nikogo nie zobaczyłam. Nagle Ktoś chwycił mnie za ręce i wykręcając je powalił mnie na ziemię.
-Puszczaj mnie!-wykrzyczałam.
-Chyba śnisz!-odpowiedział mi ochrypły głos-Takiej wyjątkowej dziewczyny jak ty nigdy nie wypuścimy.
Nie wiedziałam co robić. Moja katana leżała jakieś 5 metrów ode mnie. Nagle któryś z oprychów zerwał mi naszyjnik. To było moim ratunkiem. Momentalnie rozłożyłam skrzydła strącając przeciwnika z moich pleców. Wzleciałam w górę i wylądowałam chwytając katanę. Teraz przybrałam moją poprzednią postać.
Ale zauważyłam pewne zmiany. Moje włosy były o wiele dłuższe tak samo jak miecz.Ale nie miałam teraz czasu żeby przejmować się wyglądem. Bandyci stali patrząc na mnie. Jeden z nich nagle rzucił we mnie nożem, ale ja z łatwością odbiłam to. Moim nowym mieczem walczyło się o wiele lepiej niż poprzednim. Nagle tamci ludzie zaczęli przemieniać się w... atatsushi!? Bezkształtne potwory kroczyły teraz w moją stronę. Nie wiedziałam czy znowu przemienić się w łowcę czy po prostu walczyć z nimi za pomocą katany. Wybrałam jednak drugą opcję. Ruszyłam przed siebie rozcinając potwory. One jednak po zadanym ciosie regenerowały się. Więc nie zostało mi nic innego jak ciągłe zadawanie im ran.
Nagle przypomniało mi się co mówiła profesor Kuyou.
'' (...) Atatsushie można zniszczyć jedynie jedynie cięciem ostatecznym czyli-Saigo no Katto''
Więc nie tracąc czasu przybrałam postać łowcy, wzleciałam w powietrze i wykonałam cięcie ostateczne.
Kiedy spojrzałam z powrotem na atatsushie został z nich tylko czarny pył.
-I po co wam to było?-powiedziałam cicho, lądując na ziemi.
Następnie odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz